Naypyidaw, stolica Birmy (Myanmaru). Co zobaczyć? Ciekawe miejsca.

     Birma, czyli Myanmar (oficjalna nazwa) zaliczana jest dziś do dziesięciu najbiedniejszych krajów świata. Znana jest z łamania praw człowieka, obozów pracy i przemysłu narkotykowego. Jednak Birma to też wspaniali ludzie, kultura oparta na tradycyjnym buddyzmie, a także piękne, złote pagody. Kraj rządzony jest przez juntę wojskową, która sprawuje władzę absolutną. Aby w Birmie być bezpiecznym i nie narazić miejscowej ludności na problemy, a wręcz pomóc im trzeba przestrzegać kilku zasad. Nie można rozmawiać o polityce: mieszkańcom grozi za to więzienie, turystom deportacja. Nie można także nocować o miejscowej ludności. Najlepiej korzystać z prywatnych hoteli (choć jest ich niewiele), a pamiątki kupować na straganach. W ten sposób wspomożemy miejscową ludność a nie wojsko, któremu podlegają sklepy, hotele, restauracja, a nawet świątynie. Za wejście do świątyni trzeba oczywiście zapłacić, a pieniądze zostawiane przez turystów idą na usprawnienie wojska, czyli despotycznej władzy.

     Niektóre miejsca nie są warte odwiedzenia, lepiej więc przemyśleć za co warto zapłacić. Osoby podróżujące po Birmie robią wszystko aby ominąć rządowe nakazy i opłaty, warto więc się z nimi skontaktować i wykorzystać ich wiedzę. Najlepiej jest ograniczyć do minimum wsparcie dla tamtejszej dyktatury, a pieniądze zostawić dla naprawdę potrzebujących mieszkańców.

     Mili, przyjaźnie nastawieni ludzie, zachwycająca przyroda i stara, buddyjska kultura powodują, że do Birmy chce się pojechać.

Stolicą kraju jest Naypyidaw, bardzo nietypowe i pełne absurdów miejsce.

Naypyidaw – co warto zobaczyć?

     Krótko mówiąc w stolicy Birmy nie ma nic do zobaczenia i szkoda czasu na jej odwiedzenie (jest wiele miejsc milion razy ciekawszych). Dlaczego tak jest? Otóż powstanie Naypyidaw to projekt przywódcy junty wojskowej generała Than Shwe. Zawsze gdy zmieniało się przywództwo junty (z różnych powodów) zmieniano także stolicę. Tak więc i nowy generał to uczynił praktycznie z dnia na dzień. Z Rangun dużego miasta, które dobrze funkcjonowało jako stolica przeniósł ją w miejsce bliżej nie oznaczone. Miejsce to zostało wyznaczone przez astrologów, gdyż tak mówiły gwiazdy. Również dzień i godzinę przeniesienia stolicy wyczytano w gwiazdach. Wydawać by się to mogło absurdalne. Jednak z punktu widzenia przywódcy, który obawia się amerykańskiej interwencji zabieg ten może okazać się całkiem logiczny.

     Stolica powstaje od podstaw wśród gór, bez dostępu do morza. Zaprojektowano ją tak, aby siedziba władz była zupełnie oddzielona od społeczeństwa. Miasto podzielone jest systemem blokad, wszystko jest tajne i nie wiadomo gdzie znajdują się najważniejsze urzędy. Dzięki temu wszelkie protesty społeczeństwa mogą zostać szybko wychwycone i stłumione zanim jeszcze na dobre się rozpoczną.

     Tak więc nowa stolica jest wciąż w budowie. Przebiega przez nią droga, pusta droga, po bokach której budują się domy. Na sąsiednich wzgórzach wznoszą się pagody, a dookoła dżungla. Naprzeciwko głównej pagody stolicy, która jest niezbyt udaną kopią Shwedagonu, w małej klatce, spętane łańcuchami trzymane są trzy białe słonie. Miały być one znakiem symbolizującym stabilność, pokój i dobrobyt kraju. W rzeczywistości białe słonie to wymowny symbol losu Birmy zniewolonej przez juntę. W miejscu gdzie powinno być ruchliwe centrum stolicy, urzędy, centra handlowe, szkoły, nie ma nic. Nawet nie wiadomo gdzie znajduje się siedziba władz.

     Do stolicy Birmy nie ma więc po co jechać. Nic tam nie można zobaczyć, nic nie można załatwić. Jest to miasto na bezludziu do którego nawet ciężko się dostać, gdyż nie ma transportu w tamtą stronę. Naypyidaw to po birmańsku „królewska stolica”, która bynajmniej obecnie taka nie jest.